środa, 15 czerwca 2016

Kiedy odszedłeś - Jojo Moyes

Kiedy odszedłeś - opowieść o pogodzeniu się z losem i nowych początkach...





Nie myśl o mnie za często...



Po prostu żyj dobrze.

Po prostu żyj.

Will



Tyle że Lou nie ma pojęcia, jak to zrobić. I trudno jej się dziwić.


Po lekturze ,,Zanim się pojawiłeś" naprawdę długo nie mogłam się pozbierać. Dopadł mnie niezwykle solidny ,,kac książkowy", jakiego już dawno nie było mi dane doświadczyć. Tak się jednak złożyło, że jej kontynuacja - książka ,,Kiedy odszedłeś" - trafiła w moje ręce...i znowu się zaczęło!


Śmiało mogę napisać, że na wielu płaszczyznach książka mnie zaskoczyła. Spodziewałam się po niej czegoś innego. Mimo to, byłam naprawdę szczęśliwa, dowiedziawszy się, że autorka zdecydowała się kontynuować historię Lou. Bowiem jej losów byłam naprawdę ciekawa, gdyż bardzo ją polubiłam, z całym zapleczem jej dziwactw.
Otóż, moi drodzy.... takiego obrotu spraw zdecydowanie się nie spodziewałam. Nie spodziewałam się tego, że nasza Lou spadnie z dachu. Że ktoś poskłada w całość nie tylko jej ciało....ale również i serce. A już zwłaszcza pojawienia się Lily. Nie chcielibyście widzieć mojej miny...

Bardzo się ucieszyłam, że Louisa dała radę się pozbierać. Chociaż, potrzebowała czasu, to rzecz wiadoma. Najważniejsze jednak jest to, że się starała. Zwiedziła Europę, następnie postanowiła się ustatkować, zacząć w swoim życiu kolejny rozdział.

To, co teraz napiszę, może wydać się niektórym śmieszne...ale w tej książce ogromnie brakowało mi Willa. Brakowało mi jego poczucia humoru, jego ironii, unoszenia brwi...
Chociaż dalej nie jestem w stanie wybaczyć mu tego, co się stało...


Autorka rewelacyjnie obrazuje to, co dzieje się z człowiekiem po utracie kogoś bliskiego. Przedstawia nam Lou, starającą się żyć tak, jak przykazał jej Will. Widzimy jej walkę o siebie, o nowy początek. Moyes potrafi oddać te wszystkie emocje i myśli, które się w takiej osobie kłębią. 
Mam generalnie wrażenie, że wszystkie książki tej autorki są istną skarbnicą ludzkich zachowań i osobowości.
Jojo Moyes obdarzona jest niespotykanie lekkim piórem, przez co jej książki czyta się naprawdę z dużą przyjemnością. A przy tym - jej dzieła należą do gatunku tych najbardziej życiowych, rzeczywistych i namacalnie realnych.
Jednak i tym razem z mojej strony nie obyło się bez łez...



,,Kiedy odszedłeś" to książka, którą - w naszym tak krótkim przecież życiu - naprawdę warto przeczytać. Nie jest ona arcydziełem, ale zdecydowanie jest godna uwagi. Powieść przesycona jest emocjami, zwłaszcza tymi skrajnymi. Człowiek raz ma ochotę się śmiać, następnym znowu razem - płakać.
,,Kiedy odszedłeś" to powieść, która koryguje ogromną wadę swojej poprzedniczki- jej smutne zakończenie. Kontynuacja pozwala nam spojrzeć na nie w innym świetle, pokazuje, że mimo całego bólu jednak było na coś potrzebne. Chociaż tak ciężko to do siebie dopuścić...

Ku mojej ogromnej uciesze, w książce znalazło się miejsce dla moich najulubieńszych ,,bumblebee tights" <3 
W prawdzie w niekoniecznie miłych okolicznościach... ale zawsze coś!



Moja ocena : 7,5/10

Tytuł : Kiedy odszedłeś
Autor : Jojo Moyes
Tytuł oryginału : After You
Tłumaczenie : Nina Dzierżawska
Wydawnictwo : Między słowami
Data wydania : 2016
Liczba stron : 496

18 komentarzy:

  1. O, widzę, że właśnie grają w kinach film na podstawie jej książki :) chętnie sprawdzę i później zabiorę się za czytanie. Jestem fanką filmowych adaptacji książek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubie pozycje, ktore wzbudzaja skrajne emocje. Brzmi obiecujaco :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie czytałam nawet '' Zanim się pojawiłeś'',a z chęcią przeczytałabym i tę książkę.Już za niedługo się zabiorę. :)
    Pozdrawiam cieplutko!
    http://olalive-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również nie jestem w stanie wybaczyć mu tego co się stało. Nie ma opcji i nie mogę się z tym pogodzić. Wczoraj skończyłam czytać "Zanim się pojawiłeś" i do tej pory myślę o tej książce. Myślę, że to jedna z tych pozycji, które zostaną w naszej pamięci już do końca.
    Pozdrawiam, Skryta Książka

    OdpowiedzUsuń
  5. brzmi szalenie ciekawie. muszę znaleźć pierwszą część! dziękuję za polecenie...

    wpadniesz na moje Link Party?

    OdpowiedzUsuń
  6. Jeszcze mnie czeka lektura "Zanim się pojawiłeś":) Jestem trochę zła, że wiem jaki będzie los Willa, zanim przeczytałam książkę. Przez to trochę ciężko mi się do niej zabrać.
    https://seetouchbite.wordpress.com/

    OdpowiedzUsuń
  7. Ciekawie opisujesz - tak wciągająco!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie mam ochoty na tą kontynuację. Dlaczego? Bo podobnie jak Tobie wiem, że za bardzo będzie mi brakowało Willa - bez niego nie będzie to samo i jakoś nie ciekawi mnie, jak ułoży się życie Lou.
    Pozdrawiam.
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Muszę w końcu zabrać się za "Zanim się pojawiłeś", skoro powstała już kontynuacja. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Koniecznie muszę przeczytać tą pozycje <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Najpierw muszę zapoznać się z wcześniejszym tomem, dlatego też wybaczysz mi, że czytałam Twoją recenzję wyrywkowo? Po tytule już wnioskuję najgorsze, ale wiesz... Zawsze coś musi zostać ukrytego, nieprawdaż? :)
    Pozdrawiam!
    #Ivy z Bluszczowych Recenzji, która zaprasza na konkurs z [Genem atlantydzkim] A.G. Riddle oraz na Book Tour z [Jedynym piratem na imprezie] Lindsey Stirling!

    OdpowiedzUsuń
  12. "Zanim się pojawiłeś" jeszcze przede mną, ale na to już zacznę polować :D
    Pozdrawiam :D
    https://books-world-come-in.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. Ooo Beniu, zachęciłaś mnie do przeczytania obu!! Ale na razie tkwię w mojej "dołującej robocie" i czekam, aż w końcu skończę te wszystkie egzaminy, a wtedy - będę mogła czyytaaać <3

    OdpowiedzUsuń
  14. ojej wydaje sie byc burza hormonalna na emocje... taaaaaaaaaaaaaaaak chce to przeczytac! <3

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie czytałam "Me Before You" ale gdy dowiedziałam się o czym jest książka i zerknęłam na recenzje, poszłam do Empiku i przeczytałam koniec, bo domyślałam się co się stanie i miałam rację. Raczej nie przeczytam całej książki, ale uważam, że to bardzo miło ze strony autorki, że postanowiła pokazać dalsze życie Lou, bo dla wielu fanów książki było to ważne ;>

    OdpowiedzUsuń
  16. Muszę najpierw przeczytać pierwszą część :-) Recenzja zachęcająca :-) Pozdrawiam zaczytanabloguje.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. Zdecydowanie muszę w końcu sięgnąć po "Zanim się pojawiłeś", choć w sumie zwykle nie interesują mnie powieści w tych klimatach. Wolę, gdy nacisk kładziony jest na akcje, a nie na emocje. A do tego mam pewne podejrzenia do tego jak się tamta książka skończy... Ale i tak MUSZĘ sięgnąć po pierwszą część ;)

    Pozdrawiam
    Kasia z bloga KsiążkoholizmPostępujący

    OdpowiedzUsuń
  18. Jestem dopiero w trakcie lektury, ale już teraz mogę powiedzieć, że właśnie o to chodziło - by czytelnikowi brakowało Willa równie mocno, co głównej bohaterce :)
    Ta książka to swego rodzaju żałoba po nim - ukazanie, jak wiele może się zmienić, gdy poznajemy drugiego człowieka... oraz jak wiele się może zmienić, kiedy ta osoba odchodzi.

    Choć przyznam szczerze, że wolałabym by drugi tom nie wychodził wcale :(
    Lepiej by mi było na sercu, gdyby Will żył cały czas w jednej powieści - bo fakt, że go nie ma... przytłacza :(

    OdpowiedzUsuń

przybyszu,skoro już tu jesteś,może zostawisz dla mnie jakiś komentarz?
będzie mi bardzo miło...
dziękuję za każde odwiedziny i zapraszam częściej!powłóczmy się razem!