piątek, 2 września 2016

Córka rzeźbiarza - Tove Jansson

Córka rzeźbiarza - sentymentalna podróż do krainy dzieciństwa autorki Muminków.



,,Tove Jansson nigdy nie napisała klasycznej autobiografii, choć przez całe życie tworzyła autoportrety – w książkach, listach, ilustracjach i obrazach. W 1959 roku, rok po śmierci ukochanego ojca, Victora Janssona, stworzyła kilka krótkich tekstów opowiadających o dziecku i rodzicach artystach. Jesienią 1967 roku pisała w liście do przyjaciółki: „teraz nie piszę już dla dzieci, ale o pewnym dziecku – dla dorosłych. Ciężko jest i ekscytująco bez pomocy Doliny Muminków”.
W "Córce rzeźbiarza" Tove Jansson nie kryła już historii rodzinnych pod płaszczem muminkowej metafory, nie wymyślała imion dla swoich bohaterów. Opowiadała o zabawach, przygodach, o domu, a przede wszystkim o wspaniałej rodzinie i miłości, bez których z pewnością niełatwo byłoby jej stać się jedną z najwybitniejszych artystek XX wieku."

Jak wspominacie swoje dzieciństwo? 

Ja swoje wspominam niezwykle barwnie. Domek na wsi. Huśtawki. Spacery do lasu. Budyń czekoladowy. Zrywane z krzaczka jagody. Rzeka. Kompot wiśniowy. Soczyste gruszki z sadu. Park. Maliny. Śpiewanie. Wycieczki rowerowe. Mleko prosto od krowy. 



Dzieciństwo Tove Jansson również było niezwykle magiczne. A jakże pięknie zostało w tej książce opisane! Autorka wszystko to potrafiła oddać tak, by czytelnik mógł postrzegać to oczami dziecka. By mógł to naprawdę poczuć. 
Kreowany przez małą dziewczynkę świat jest zdecydowanie intensywniejszy. W pewien sposób - oniryczny. Nabiera koloru. Porusza wyobraźnię. Pomaga z sentymentem spojrzeć na swoje własne dzieciństwo. 



Książka utrzymana jest w bardzo przystępnym, a jednocześnie tajemniczym stylu. Czytało się ją niezwykle szybko. Można dostrzec w tej pozycji specyficzny styl wyczuwalny potem w ,,Muminkach".



Uważam, że ,,Córka rzeźbiarza" to bardzo przyjemna i niezwykle oryginalnie napisana powieść. Powieść dla każdego. Czytelnik nieco młodszy się nią zachwyci. Ten z większym bagażem lat będzie mógł do czegoś powrócić, nad czymś się zatrzymać. Powieść idealna na letni dzień, przy szklance lemoniady. Idealna na jesienny wieczór, z herbatką, pod kocem. W sam raz na świąteczny czas, przy blasku choinki i zapachu kompotu z suszu. Lektura, którą można sobie dawkować, ale też połknąć w całości. Ponadczasowa magia...

Moja ocena : 8/ 10


Tytuł : Córka rzeźbiarza
Autor : Tove Jansson
Tytuł oryginału : Bildhuggarens dotter
Tłumaczenie : Teresa Chłapowska
Wydawnictwo : Marginesy
Data wydania : 2016
Liczba stron : 160


4 komentarze:

  1. Muszę przeczytać :) miałam na oku, a po Twojej recenzji trafia na listę must read

    OdpowiedzUsuń
  2. Może w przyszłości sięgnę po tę książkę, póki co nie jest postacią, której chciałabym poświęcić więcej uwagi.
    Pozdrawiam,
    http://tamczytam.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie na blogu także pojawiła się recenzja tej książki. Jest po prostu magiczna i, w pewien sposób, lepsza od Muminków.

    OdpowiedzUsuń

przybyszu,skoro już tu jesteś,może zostawisz dla mnie jakiś komentarz?
będzie mi bardzo miło...
dziękuję za każde odwiedziny i zapraszam częściej!powłóczmy się razem!