troszkę o włóczykijce

Nazywa się B. Potocznie włóczykijka. Jej imię składa się z dziewięciu liter. W czerwcu stuknęło jej 19 wiosen.


Za literaturą wprost przepada. Ba,wręcz ją ubóstwia! W każdej postaci. Czyta kiedy tylko może, chociaż przyzna szczerze, wymaga to sprzyjających warunków. Bo przez wrodzone roztrzepanie skupić jej się ciężko. Jej pamięć nie działa tak jak powinna, gdyż zapamiętuje wiele mało znaczących chwil,faktów i detali, jak na przykład data zakupu najulubieńszego kapelusza. Nie zapamiętuje natomiast tego, co pamiętać powinna, lub pamiętać chce.


Czyta od kiedy sięga pamięcią. Czytaj-od dawno, dawno temu. Wszystko co się nawinie. Wiele książek zaczyna, ale już nie wszystkie kończy. Pragnie napisać własną powieść, ale po wielu próbach i koncepcji zmianach,na dedykacji zawsze zaczyna i kończy...


W październiku zaczęła studia na najstarszej uczelni w naszym kraju. Na kierunku niezwykle inspirującym i utożsamiającym się z jej duszą. Swego czasu marzyło jej się studiowanie naszego ojczystego języka. Chociaż z ortografią i gramatyką była,jest i zawsze będzie na bakier. Mimo że nadużywa małych liter. Mimo,że darzy uwielbieniem składnię mistrza Yody,i o zgrozo,coraz częściej jej używa! Po niektórych lekturach szkolnych niestrawność ma. Jednak język polski ją fascynuje i ona pragnie go odkrywać! Żadne uprzedzenia nie staną jej więc na drodze. Stanął jednak wynik matury...ale ostatniego słowa jeszcze nie powiedział!


Aktualnie mieszka w stolicy Śląska, lecz kto wie, dokąd opatrzność ją pokieruje. Od października, w celach edukacyjnych, wybywa do Krakowa na większą część tygodnia. Ma też drugi dom w małej,beskidzkiej wiosce na południu naszej ojczyzny. Najchętniej rzuciłaby wszystko,uciekła z miasta i zaszyła się tam na całą wieczność...tam albo w Narnii.


Lubi małe rzeczy. Jak dziecko potrafi cieszyć się z drobnych detali. Książki od dziecka są jej najlepszymi przyjaciółmi. Altowiolistka i zwariowana adeptka sztuki. Psychofanka muzyki okresu romantyzmu i XX wieku. Chłonie historię jak gleba deszcz. Przepada za dobrą kuchnią,zwłaszcza babciną. I za włóczęgostwem,przed siebie,bez celu. Rozkochana w sypanych herbatach wszelkiego rodzaju,które spija hektolitrami. Amatorsko fotografuje i pisze opowiadania. Marzy o samotnej podróży dookoła świata. Lubi twórczość Tolkiena,literaturę piękną z Anglii, powieści historyczne i Jeżycjadę. Nie lubi rodu Freyów,e-booków, Karoliny Bingley i szmatławców o wampirach i Greyach, na które nie warto tracić cennego czasu. W dzieciństwie chciała być ruda,jak jej ówczesne autorytety-Pippi Pończoszanka i Ania Shirley. Lecz z dbałości o włosy woli ich nie farbować. Marzy o domowej bibliotece od podłogi do sufitu. Uwielbia wąchać książki i kartkować je podczas czytania. Prywatnie przyszła żona włóczykija z Doliny Muminków, w której to chciałaby zamieszkać na starość. Daleko jej do realistki. Nie lubi utartych i stereotypowych recenzji. Dlatego jej są po prostu inne. Swojskie. Nie lubi wyróżniać się z tłumu. A! No i wielbi marcepan!







1 komentarz:

  1. Beniu, widze ze mamy pewne genialne wspolne marzenie... oczywiscie chodzi o podroz dookola swiata :D z przerwami na plaze i ksiazke! /// faktfaktem.blog.pl

    OdpowiedzUsuń

przybyszu,skoro już tu jesteś,może zostawisz dla mnie jakiś komentarz?
będzie mi bardzo miło...
dziękuję za każde odwiedziny i zapraszam częściej!powłóczmy się razem!